wersja polska english version deutsche Webseite Русская версия

KLUB PODRÓŻNIKÓW

Rejestracja! Dołącz do Klubu!

Kajakiem DOOKOŁA BAJKAŁU w pojedynkę :: lato 2009


    ALEKSANDER DOBA, doświadczony kajakarz, wyruszył z Polic koło Szczecina, przez 2/3 Rosji, nad jezioro BAJKAŁ - "Morze Syberii" - aby opłynąć je w składanym kajaku. Około 2000 km linii brzegowej, nieprzewidywalna i zmienna pogoda, brak cywilizacji.
    Klub Podróżników Arsoba Travel objął patronatem tę wyprawę - próbę pierwszego pełnego polskiego opłynięcia tego wyjątkowego, mistycznego akwenu...
SUKCES! Start: 5 lipca.  Koniec: 15 sierpnia 2009.

    W sierpniu 2008 r. Olek Doba wziął udział w naszej wyprawie "Ałtaj - pełne zaćmienie Słońca - Bajkał, lato 2008". Przez całą wyprawę taszczył 6 worków, w dwóch był składany kajak. Mówił nam, że zamierza tym kajakiem opłynąć BAJKAŁ... I faktycznie, w Listwiance 8 sierpnia 2008 r. pożegnaliśmy Olka - my wracaliśmy do kraju różnymi drogami, on zaś wypłynął na szeroki przestwór "Morza Syberii".
    Niestety, wyruszył za późno. Na Bajkale jesień jest krótka i zima przychodzi szybko i niespodziewanie. Po przekroczeniu delty Selengi, bardzo silne wiatry i wysokie fale sprawiały Olkowi i jego małemu kajakowi takie problemy, że kontynuowanie wyprawy na północ stało się zbyt wielkim ryzykiem. Przekonany przez spotkanych Rosjan, wyruszył z nimi na tygodniową wycieczkę. Zostawił u nich, w Ułan-Ude (stolicy Buriacji) swój kajak, by wrócić po niego za rok i tym razem wcześniej rozpocząć opływanie Bajkału (ok. 2000 km linii brzegowej).

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ RELACJA Z WYPRAWY: _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

22 czerwca
    Przygotowania do wyruszenia przybierają nieoczekiwany obrót i nabierają tempa... z siłą wodospadu. Rano Jurek Arsoba dociera do Gdańska, by odebrać z Konsulatu Rosji paszport Olka z wizą rosyjską a potem spróbować ekspresowo wyrobić wizę białoruską. Tymczasem do Jurka dzwoni Romuald Koperski. Dowiedział się właśnie z maila, którego w nocy Olek niestrudzenie rozsyłał znajomym, że Olek dziś planuje wyjechać na wschód. Romek proponuje, by Olek dołączył do jego ekipy - za dwie godziny wyruszają z Gdańska przez Litwę na Syberię. "Podwiozę Olka na sam brzeg Bajkału, tylko szybko zorganizuj by na jutro rano dotarł do Wilna, zatrzymamy się tam nieopodal nad jeziorem na noc".
    Kolejne dwie godziny upływają Jurkowi na telefonach. Olek radosny i podniecony odpowiada: "Pakuję się. Sytuacja zmienia się dynamicznie, ale TO JEST TO!!!".
    Potem gonitwa za biletami, przyspieszony odbiór map, koszulki i flagi wyprawowej przygotowanych przez Arsoba Travel i punktualnie o godzinie 16 Olek wyrusza: najpierw pociągiem do Warszawy (poniżej zdjęcie z pożegnania na dworcu). Do Warszawy z Gdańska dojeżdża także Jurek, z paszportem Olka, ale bez białoruskiej wizy. Nie będzie potrzebna - Do Rosji przez Litwę, a z powrotem przez Ukrainę. Jeszcze ostatnie porady, broń by odstraszać zbyt ciekawskie misie i o 22:30 żegnamy się. Olek rusza autobusem do Wilna.

23 czerwca
    "Dojechałem wg planu do Wilna, dołączyłem do kilkunastoosobowej ekipy jadącej do Mongolii (http://www.mongoliatravel.pl/). Jedziemy w 3 autach. Pozdrawiam z Litwy. Olek".

24 czerwca
    "Wczoraj mieliśmy odprawę graniczną w Buraczkach; Łotwa - Rosja 6 godzin!
    Dziś minęliśmy Moskwę. Jedziemy tylko za dnia. 500-700 km dziennie. Pociągiem byłoby szybciej, ale..."

2 lipca
    "Jesteśmy w Irkuckiej Oblastii. 7 godzin różnicy czasu. Jutro planujemy dojechać do Irkucka.
Droga czasami fatalna; pęknięty resor."

3 lipca
    "W Irkucku pożegnałem grupę po 11 dniach wspólnej podróży. Teraz jadę 450 km w marszrutce (10 osób) do Ułan-Ude.
Zatem z Warszawy do Ułan-Ude: autami... Temperatura 13oC, deszcz."

5 lipca - S T A R T !
    "Dziś o 6:55 (czasu polskiego) wypłynąłem z Listwianki. Mam ze sobą miejscowy telefon, do rozmów z Rosjanami."

11 lipca
    "Jestem w Zuun Chagun, na południowej stronie Małego Morza. Na wyspie Olchon byłem krótko - nie będę jej opływał. Góry rosną z głębin - brak możliwości biwaku a nawet postoju przez 70 km.
    Zaczną sie wkrótce miejsca, odcinki puste i dzikie, brak łączności. Wczoraj był silny wicher."

19 lipca
    "Jestem w Siewierobajkalsku, 20 kilometrów od końca Bajkału. Upał, słońce grzeje. Widoki piękne. Przede mną 300 kilometrów bez sygnału i ludzi. Niedźwiedzi nie widziałem :))"

20 lipca
    "Jestem w Niżnieangarsku, najdalej na północ wysuniętej części Bajkału. Rano był słaby wiatr ale fale odległego sztormu dotarły tu i utrudniają płynięcie."

1 sierpnia
    "Żywym jeszcze! Dopłynąłem do cywilizacji. Jestem w Ust' Barguzin. Za mną dzika, pusta, piękna północ Bajkału. Pogoda bardzo zmienna. Wszystko w porządku."

3 sierpnia
    "Jestem w Grimiaczinsku. Tu w ubiegłym roku zakończyłem pływanie 19 sierpnia. Niedźwiedzia widziałem jednego, z daleka. Jednej nocy był przy namiocie."

5 sierpnia
    "Mój plan to opłynąć Bajkał w tym roku. Jeszcze 25%. Wczoraj była seria burz: pioruny, ulewy, pożar tajgi. Emocjonujące lądowanie na dużej fali przybojowej w burzy."

7 sierpnia
    "Jestem w Istoku. Po 15 godzinach bez wysiadania z kajaka opłynąłem deltę Selengi - największego dopływu Bajkału! Nie było lekko - wiatry, burza, deszcz."

7/8 sierpnia
    "Jestem w Babuszkinie. Pogoda - jak w zeszłym roku w drodze do Bolszych Kotów - deszcz. Zapowiadają trzy doby opadów. Teraz w nocy też pada. Jest to dokuczliwe."

9 sierpnia
    "Drugi dzień przymusowego odpoczynku. Sztorm za sprawą wiatru "Kułtuk" - wiejącego z kierunku południowo-zachodniego. Może wiać jeszcze jutro. Wczoraj były obfite opady deszczu, dziś tylko wicher."

10 sierpnia
    "Biwakuję w ujściu rzeki Miszuchy. Po dwóch i pół dobach wiatr Kułtuk odpuścił - wypłynąłem. Taki Kułtuk czasem wieje 10 dni. Jem endemiczne ryby - omule i hariusy."

11 sierpnia
    "Jestem w Kedrówce, chyba ostatnia doba w Buriacji. Kajak przy wielokrotnym przeciąganiu po kamieniach poprzecierał się. Wożę bajkalską wodę z jednego miejsca w drugie."

13 sierpnia
    "Jestem w Kułtuku. Dziś prawie cały dzień padało. Wczoraj były 1,5-metrowe martwe fale, do tego przeciwny wiatr do 5 stopni w skali Beauforta - razem niezły kocioł! Woda ma temperaturę 9-15 stopni Celsjusza. Wieje."

14 sierpnia
    "Jestem w Ulanowie; tutaj był mój pierwszy samodzielny biwak nad Bajkałem (w ubiegłym roku, gdy rozpoczynałem próbę jego opłynięcia), a mam nadzieję będzie ostatni na tej wyprawie... :) Wiatr znowu przybiera na sile."

15 sierpnia - ok. godz. 17 czasu polskiego
    "DOKONAŁEM TEGO !!!
    W ciągu 41 dób przepływając prawie 2000 km opłynąłem magiczne Morze Syberii - BAJKAŁ.

    Bajkał płakał na me pożegnanie ulewą i deszczami.
Teraz Angara."

16/17 sierpnia
    Angara dała mi do wiwatu - ostatnie 3 godziny płynięcia wiatr 3-4-5 stopni w skali Beauforta, przeciwny i deszcz!
    Dopłynąłem do Irkucka. Jestem na dworcu. Bilet na pociąg do Moskwy mam dopiero na jutrzejszy wieczór.

18 sierpnia
    "Jestem już w pociągu - 86 godzin do Moskwy. Potem 7 godzin w Moskwie. Do Lwowa dojadę planowo 23 sierpnia. Zdjęć nie udało mi się wysłać.
    "Komsomolska Prawda" zrobiła ze mną wywiad."

21 sierpnia
    "Do Lwowa przyjadę 23 sierpnia przed południem. Będę miał ze sobą 4-5 sztuk bagażu i wózek bagażowy."

22 sierpnia
    "O godz. 2:11 (czasu polskiego) przyjechałem do Moskwy na Dworzec Jarosławski, skąd metrem przejechałem na Dworzec Kijowski. Pociąg do Lwowa mam o 10:35."

23 sierpnia
    O godz. 9:20 (czasu polskiego) pociąg z Moskwy wtoczył się leniwie na peron dworca we Lwowie. Gdy prowadnica wagonu płackartnego nr 5 otworzyła drzwi, stojący za nią z częścią bagażu Olek ujrzał oczekującego na wprost wyjścia Jurka. Radość była niemała, bo dalej łatwiej już było wspólnie transportować 4 duże sztuki bagażu naszego Zdobywcy Bajkału.
    Nie zabawiliśmy długo we Lwowie, Olka ciągnie do domu. Marszrutka dosyć szybko zawiozła nas na granicę, do Szegini. Kierowca i współpasażerowie ze zdziwieniem patrzyli na brodatego, niewysokiego krępego Olka, gdy dowiedzieli się, czego dokonał.
    Potem długi, kilometrowy spacer - czyli piesze przejście przez granicę do Unii Europejskiej. Po drodze co rusz napotykaliśmy labirynty bramek i zapór, które zapewne w zamyśle projektantów mają tamować zbyt energiczny napływ ludności ukraińskiej do polskiego raju. Dziś jednak niedziela, napotykamy więc śladowe ilości wyżej wspomnianych. Jeszcze polskie celniczki, nie bardzo wiedzące jak podejść do Olka bagaży. Skończyło się na standardowym pytaniu o alkohol i papierosy. Odmowna odpowiedź pozwoliła nam wytoczyć wózek z bagażami na Ojczystą Ziemię. Całowania nie było, tylko busik do Przemyśla. Tam jeszcze kilkugodzinne oczekiwanie na pociąg, sympatyczny SOKista przepuszcza nas na peron przez tory i jedziemy już w niesympatycznie zatłoczonym pociągu relacji Przemyśl - Świnoujście.
    Do zobaczenia w Szczecinie jutro rano!

        Skrót turystyczno - kajakowej biografii Olka:
Latał na szybowcach różnych typów, wylatane 250 godzin. Uzyskał drugą klasę wyszkolenia szybowcowego zdobywając srebrną odznakę szybowcową z jednym diamentem.
Uzyskał trzecią klasę skoczka spadochronowego po wykonaniu 14 skoków.
Zdobył złotą odznakę turystyki kolarskiej.
Uzyskał patent sternika jachtowego z rozszerzonymi uprawnieniami (na rejsy morskie).
Zdobył wszelkie odznaki kajakowe wszystkich stopni krajowych organizacji oraz najwyższe międzynarodowe organizacji ICF (złota ICF – jedna z kilku w Polsce). Przodownik Turystyki Kajakowej PTTK I stopnia, Instruktor Turystyki Kajakowej PZK Stopnia Związkowego, Instruktor Rekreacji Ruchowej o specjalności Kajakarstwo.
Zdobył tytuł Akademickiego Mistrza Polski w Kajakarstwie Górskim w 2003 r. Rok później obronił tytuł. Największym sukcesem w tej dziedzinie jest zdobycie tytułu Drużynowego Akademickiego Mistrza Polski w Kajakarstwie Górskim razem z dwoma synami.
W 1989 roku przepłynął Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia, 1 - 13 kwietnia, 1189 km.
Wyśrubował rekord Polski (bijąc też Niemców) na 5125 km przepłyniętych kajakiem w jednym roku, mając do dyspozycji normalny urlop – 26 dni roboczych. Z tej liczby tylko 125 km przepłynął po raz wtóry w życiu. 5000 km to trasy po raz pierwszy w życiu przepłynięte przez niego kajakiem. W 1989 roku pływał kajakiem przez 108 dni – prawie co trzeci dzień w kajaku i to na nowych trasach. Ten nieoficjalny rekord Polski jest aktualny do dziś.
W 1991 roku: jako pierwszy kajakarz po II Wojnie Światowej przepłynął Nysę Łużycką od trójstyku granic Polski, Czechosłowacji i Niemiec; jako pierwszy kajakarz przepłynął wzdłuż polskiej morskiej granicy; jako trzecia polska jednostka pływająca po II Wojnie Światowej przepłynął przez Cieśninę Pilawską koło Bałtijska i dopłynął do Elbląga (a potem do Gdyni).
Jedyny kajakarz, który przepłynął całą Wisłę.
Wyprawa „Kajakiem przez Niemcy i dookoła Danii z Polic do Polic”. 1998 rok, 57 dni, 2719 km.
Wyprawa „Kajakiem dookoła Bałtyku z Polic do Polic”. 1999 rok, 80 dni, 4227 km
Wyprawa „Kajakiem za Koło Podbiegunowe Północne z Polic do Narwiku”. 2000 rok, 101 dni, 5369 km.

    Jakiekolwiek wykorzystanie treści, fotografii i in. materiałów znajdujących się na tej stronie dozwolone jest jedynie po uzyskaniu zgody właściciela serwisu!

    Poniżej w galerii zamieszczamy zdjęcia z poprzednich kajakowych wypraw: „Kajakiem dookoła Bałtyku z Polic do Polic” i „Kajakiem za Koło Podbiegunowe Północne z Polic do Narwiku” oraz z ubiegłorocznej próby opłynięcia Bajkału ::