KLUB PODRÓŻNIKÓW

Rejestracja! Dołącz do Klubu!

AUSTRALIA i NOWA ZELANDIA 17/22/24/35 dni – na drugim końcu świata


Terminy:   AUSTRALIA + NOWA ZELANDIA (36 dni - pełna wyprawa): 
              
 
05 listopada - 09 grudnia 2019 = potwierdzony, ostatnie wolne miejsca!
              
  05 listopada - 10 grudnia 2020
                12 grudnia 2019 - 15 stycznia 2020

Cena: 
23500 zł/os. + 4500 zł na noclegi : AUSTRALIA + NOWA ZELANDIA (35 dni pełna wyprawa)
          możliwe krótsze i tańsze warianty a także opcja dodatkowa,  wszystko do uzgodnienia – szczegóły i ceny podane w opisie
Grupa:  od 4 uczestników
Charakter:  wycieczka krajoznawcza z trekkingami

    AUSTRALIA - jedyny kraj na świecie obejmujący cały kontynent. Większość zwierząt zamieszkujących Australię to endemity -  gatunki, których nie spotkacie nigdzie indziej na świecie. Są to m.in. kangury, koala, dziobaki, strusie emu.
    NOWA ZELANDIA - archipelag położony na północny wschód od Australii. Niesamowicie zróżnicowany przyrodniczo i geologicznie. Jego niezwykłe krajobrazy stały się scenerią dla Władcy Pierścieni i Hobbita, co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, iż niemal każdy pagórek w tym kraju pokryty jest soczystą zielenią.
    Zapraszamy na niezapomnianą wyprawę, przebogatą w piękne, fotogeniczne miejsca. Odkryj z nami największe atrakcje i najpiękniejsze krajobrazy Australii i Nowej Zelandii, odpocznij przy rafach koralowych w Queensland.


Opcje wzięcia udziału w wyprawie:
tylko AUSTRALIA (22 dni) - opcja A: 19000 zł/os. + 2800 zł na noclegi
    05 - 26 listopada 2019
    12 grudnia 2019 - 02 stycznia 2020
tylko NOWA ZELANDIA (17 dni) - opcja B: 16000
zł/os. + 1700 zł na noclegi
    23 listopada - 09 grudnia 2019
    23 grudnia 2019 - 15 stycznia 2020
Australia (Cairns, Sydney) + NOWA ZELANDIA (24 dni) - opcja C:
18000 zł/os. + 2700 zł na noclegi
    16 listopada - 09 grudnia 2019
    19 grudnia 2018 - 15 stycznia 2020

Podstawowe informacje:

- skoordynujemy przeloty tak, aby była możliwość rozpoczęcia podróży i powrotu na lotnisko wskazane przez Uczestnika, przy czym zakładamy Warszawę,
- z uwagi na rozległość powierzchniową Australii, trzy razy przemieścimy się tam samolotami;
- zasadą transportu będzie poruszanie się wynajętymi samochodami, aby móc sprawnie dotrzeć do wszystkich miejsc i mieć niezależność. Rodzaj i wielkość auta zależny będzie od segmentu trasy i składu grupy, wygodne auta z klimatyzacją. Pilot wyprawy będzie jednocześnie kierowcą. Orientacyjna suma tras w Australii to ok. 4200 km, w Nowej Zelandii ok. 3400 km;
- wyżywienie: w większości miejsc będzie możliwy wybór czy zjeść np. w restauracji, barze, czy przygotować posiłek w kuchni, lub na grillu. W niektórych miejscach posiłki przygotowywać będziemy wspólnie lub w podgrupach. Zawsze odpowiednio wcześniej będzie możliwość zrobienia zakupów spożywczych w supermarkecie.

P R O G R A M ::

    1 dzień – WARSZAWA lub dowolne lotnisko na świecie
Zbiórka na lotnisku, rejestracja na rejs i nadanie bagażu głównego.
Wylot (pełna wyprawa i opcja A).   
    2 dzień  - przelot
Ciąg dalszy przelotu do Australii, z konieczną przesiadką. Będzie dużo czasu na podziwianie chmur i tego co w dole z okien samolotu.
    3 dzień - MELBOURNE
Przylot do Melbourne (w stanie Wiktoria), transfer do hotelu, zakwaterowanie. Zwiedzanie centrum Melbourne m.in. Central Business District, Water Front, plac Federation Square, znane z nowoczesnej zabudowy miejsce wielu wydarzeń kulturalnych. Obejrzymy także inne wyjątkowe miejsca miasta, m.in. Królewskie Ogrody Botaniczne należące do ścisłej czołówki tego typu miejsc na świecie. Nocleg w Melbourne.
Dzienny dystans: ok. 20 km
    4 dzień – MELBOURNE – BALLARAT – WARRNAMBOOL
Pojedziemy do Sovereign Hill w Ballarat, zrekonstruowanego miasteczka z czasów gorączki złota, w którym setki osób w strojach z epoki odgrywają sceny codziennego życia i rzemiosła – tam odbędziemy naszą pierwszą podróż w czasie, do roku 1850. Samo miasto Ballarat rozwinęło się za czasów wiktoriańskiej gorączki złota i było jej centrum w latach 50. XIX wieku. Złoto zostało odkryte w Poverty Point 18 sierpnia 1851 r. W ciągu kilku miesięcy imigranci z całego świata przybyli tu w poszukiwaniu szczęścia i fortuny. W przeciwieństwie do innych podobnych miast, złoża Ballarat okazały się duże i zapewniały stały dostęp do kruszcu przez wiele dziesięcioleci. Do dziś czynna jest tu kopalnia złota operowana przez firmę Castlemaine Gold. W 1854 roku doszło tu do zbrojnego powstania zbieraczy złota, które przekształciło się w rebelię przeciwko kolonialnemu zwierzchnictwu Wielkiej Brytanii - Eureka Rebellion. Odwiedzimy tu Muzeum Złota. Gorączkę złota ostudzimy w Oceanie, kierując się na Wybrzeże. Nocleg w Warrnambool.
Dzienny dystans: ok. 290 km
    5 dzień – GREAT OCEAN ROAD – GREAT OTWAY NP. – GEELONG
Przejazd jedną z najpiękniejszych nadmorskich tras widokowych na świecie, słynną Great Ocean Road przez the Grotto, London Bridge, the Arch, Loch Ard Gorge, Twelve Apostles, po drodze podziwiając fantastyczne klify, zerodowane formacje skalne. Możliwa kąpiel w oceanie. Obserwacja koali w ich naturalnym środowisku – lesie eukaliptusowym, w Great Otway NP. Te sympatyczne torbacze to jedne z nielicznych zwierząt na świecie, które żywią się tylko jednym rodzajem pokarmu. Koale pobierają wszystkie niezbędne składniki wyłącznie z liści niektórych gatunków eukaliptusa. Zwykle nawet nie piją wody, jedynie w przypadku wyjątkowej suszy – słowo „koala” pochodzi z języka Aborygenów i znaczy „ten, który nie pije”. Oprócz tego, te będące pod ochroną zwierzęta prawie nigdy nie schodzą z drzew – robią to jedynie, kiedy muszą się przemieścić z jednego drzewa na drugie a odległość jest zbyt duża, żeby przeskoczyć. Są aktywne w nocy, ale nie bardzo aktywne – śpią od 16 do 20 godzin na dobę. Tego dnia spotkać także możemy kolczatkę australijską – pokrytego kolcami ssaka o długim pyszczku, który żywi się mrówkami i termitami. Przystanek w Apollo Bay. Nocleg w Geelong.
Dzienny dystans: ok. 290 km
    6 dzień – GEELONG – HUME – KHANCOBAN
Rano możemy pójść na spacer promenadą w Geelong. Chętni mogą zwiedzić  muzeum wełny i owiec (dla chętnych). Długi przejazd na północ do Parku Narodowego Kosciuszko, do podnóża Gór Śnieżnych, mijając po drodze jezioro Hume. Późniejszym popołudniem dojedziemy do miasteczka Khancoban, niedaleko którego znajduje się Burrowa-Pine Montain National Park. Na tym terenie oraz jutro spotkać możemy wombata oraz papugi. Jesteśmy już na początku drogi Alpine Way, która jutro zaprowadzi nas do Kosciuszko NP. Ten park narodowy obejmuje najwyższe partie Alp Australijskich, z najwyższym szczytem - Górą Kościuszki. W tych górach znajduje się około 60 jaskiń ozdobionych stalaktytami i ciepłe źródła. Roślinność rozkłada się piętrowo: lasy eukaliptusowe, obfitujące w drzewiaste paprocie, przechodzą w niskie, krzewiaste zarośla eukaliptusowe, które na wysokości 1700-1950 m n.p.m. zastępują formacje trawiaste, a powyżej znajdują się pola wiecznych śniegów. Występuje tu wiele ciekawych gatunków zwierząt: kangury olbrzymie, kangury górskie, wombaty, kolczatki, dziobaki, oraz ptaki emu, lirogony i liczne papugi. Wieczorem odpoczniemy nad jeziorem. Nocleg w Khancoban.
Dzienny dystans: ok. 530 km
    7 dzień – ALPINE WAY – KOSCIUSZKO NP. – THREDBO – JINDABYNE
Odwiedzimy wodną elektrownię szczytowo-pompową Murray 1, będącą fragmentem systemu energetycznego Australii. Obejrzymy ją z punktu widokowego a pilot wyjaśni zasadę jej działania. Przejazd Alpine Way do Kosciuszko NP. Wejście z Thredbo na Górę Kościuszki (wjazd i zjazd wyciągiem krzesełkowym plus ok. 13 kilometrów łatwego trekkingu na szczyt, przy czym można dojść tylko do punktu widokowego, wtedy dystans to tylko 4 km). Góra Kościuszki to najwyższy szczyt kontynentalnej Australii o wysokości 2228 m npm. Choć region Gór Śnieżnych należał do Aborygenów przez około dwadzieścia tysięcy lat, ciężkie zimy uniemożliwiały stałe osiedlenie się tutaj. Pierwsi Europejczycy dotarli tu w 1835 roku, a w 1840 Paweł Edmund Strzelecki – polski podróżnik, geolog, geograf, badacz i odkrywca – zdobył najwyższy szczyt i nazwał go na cześć polskiego bohatera. Co ciekawe, po przeprowadzeniu dokładnych pomiarów Góra Kościuszki okazała się odrobinę niższa od sąsiedniej Mount Townsend. W 1892 roku oficjalnie zamieniono nazwy tych dwóch gór, aby Góra Kościuszki pozostała najwyższym szczytem, a Mount Townsend była druga. Zanglicyzowana nazwa przez długi czas brzmiała „Mount Kosciusko”, a pisownia „Mount Kosciuszko” została oficjalnie wprowadzona w 1997 r. Przejazd do Jindabyne i nocleg.   
Dzienny dystans: ok. 120 km
    8 dzień – DEEP SPACE – TIDBINBILLA – CANBERRA
Spacer nad jeziorem Jindabyne. Przejazd do stanu Australijskie Terytorium Stołeczne, po drodze zobaczymy malownicze Rocks Plains. Wizyta w Canberra Deep Space Communication Center - centrum śledzenia radioteleskopowego sond głębokiego nieba (jedne z trzech takich na świecie, czasza największego radioteleskopu ma 70 m, waży ok. 3000 ton; bardzo ciekawe Visitors Centre, bogate w eksponaty z misji kosmicznych, filmy o kosmosie). W rezerwacie przyrody Tidbinbilla zajmiemy się obserwacją endemitów australijskich – kangurów. Te torbacze są prawdopodobnie najlepszymi skoczkami na świecie – dzięki silnym tylnym nogom, dużym stopom i stabilizacji za pomocą ogona potrafią wykonywać nawet kilkunastometrowe skoki (3 m wysokości i 13 długości). Oprócz tego potrafią poruszać się bardzo szybko (kangur rudy może osiągać prędkość 70 km/h) i są świetnymi pływakami. Te sympatyczne zwierzęta są ofiarami polowań dla mięsa i skór, dlatego niektóre gatunki są zagrożone wyginięciem. Wiele umiera pod kołami samochodów. W rezerwacie przyrody Tidbinbilla spotkać możemy też emu, dziobaka, pelikany, papugi, kukabury i wiele innego ptactwa. Nocleg w Canberra.
Dzienny dystans: ok. 200 km
     9 dzień – CANBERRA – ALICE SPRINGS
Rano przejazd na lotnisko i przelot do Alice Springs w stanie Terytorium Północne, z przesiadką. Transfer do miasta, zakwaterowanie. Przed zachodem słońca wejście na pobliskie wzgórze – grzbiet West Macdonnell, skąd rozpościera się panorama na miasto. Na tych terenach mieszka dużo wspólnot Aborygenów. Rdzenni mieszkańcy Australii przybyli na tę ziemię około 40-65 tys. lat temu. Prowadzili koczowniczy tryb życia, zajmowali się łowiectwem i zbieractwem, a w rejonach nadbrzeżnych także rybołówstwem. W 1770 roku, gdy James Cook dotarł do Australii, istniało około 500-600 plemion używających co najmniej 500 języków. Obecnie żyje około 700 tysięcy Aborygenów (ok. 3% ludności Australii) skupionych w ponad 500 plemionach, a w aktywnym użyciu pozostaje około 150 języków. Ich kultura oscylująca wokół indywidualnych i społecznych doświadczeń obejmuje muzykę, sztuki plastyczne, literaturę. Ślady sztuki Aborygenów można odnaleźć aż do 30 tys. lat wstecz. Pierwsze ślady tej kultury to malowidła jaskiniowe, na kamieniach i korze. Aborygeni przekazywali z pokolenia na pokolenie legendy, pieśni i tradycje. Ich kultura przetrwała dzięki corroborees, ceremoniom towarzyszącym zgromadzeniom plemiennym, podczas których pieśniami, muzyką i tańcem odtwarza się pradawne opowieści o przeszłości Australii. Didgeridoo, instrument przypominający gigantyczny flet, jest uznawany za jeden z najstarszych instrumentów muzycznych świata. Tradycyjny sposób jego wytwarzania nie zmienił się od tysięcy lat – powstaje on z wyjedzonych przez termity gałęzi drzew, w których drąży się odpowiedni otwór. Aborygeni grali na nim i nadal grają podczas uroczystości plemiennych. Nocleg w Alice Springs.
Dzienny dystans: ok. 40 km
    10 dzień – RED CENTRE WAY – WEST MACDONNELL NP. – ALICE SPRINGS
Wizytę w Red Centre rozpoczynamy od przejazdu przez West MacDonnell NP, po drodze wizyta w Simpsons Gap, Ellery Creek Big Hole, Serpentine Gorge, Ochre Pits i Ormiston Gorge. Park narodowy West MacDonnell jest spektakularnym przykładem starożytnego krajobrazu ukształtowanego przez żywioły. Jest tu wiele różnokształtnych, rozmaitych wąwozów, które stanowią schronienia dla zwierząt i roślin, baseny wodne, przełęcze. Park zapewnia przepiękne, urzekające kolorami widoki. W jeziorku z czysta wodą będziemy się mogli wykąpać. Na tym terenie spotkać możemy walabi (krewni kangurów), psy dingo oraz dziko żyjące stada koni i wielbłądów. Zwiedzanie Alice Springs, galerie sztuki aborygeńskiej, zakupy w supermarkecie. Nocleg w Alice Springs.
Dzienny dystans: ok. 270 km
    11 dzień – RED CENTRE WAY – RAINBOW VALLEY – KINGS CANYON
Ruszymy w drogę. Po drodze zjedziemy w szutrową, czerwoną drogę (jeśli będzie przejezdna) i odwiedzimy Rainbow Valley. W 1990 roku został tu ustanowiony obszar specjalny, by chronić wyjątkowe formacje piaskowca oraz sztukę, artefakty i święte naturalne obiekty Aborygenów. Warstwy piaskowca w głównej formacji przypominają kolorowe paski tęczy z czerwono – pomarańczowym odcieniem piaskowca bogatego w żelazo oraz kontrastującym złotym i blado żółtym piaskowcem. Postaramy się znaleźć i obejrzeć endemiczne pustynne drzewa trawiaste. Drzewa trawiaste to 66 gatunków odpornych, wytrzymałych, wolno rosnących, starych drzew – wiek niektórych ocenia się na 350 do 450 lat. Występują na suchych sawannach, zaroślach i lasach. Na tym obszarze można także spotkać molocha straszliwego – to niewielka jaszczurka z rodziny agamowatych, zamieszkująca zachodnioaustralijskie pustynie. Jej ciało pokrywają sterczące pionowe łuski oraz pomarańczowobrunatne plamy, które nadają jej groźny wygląd. Jej pokarmem są mrówki. Moloch żyje wyłącznie na pustyni. Przed największym gorącem chroni się zakopując się w piasku i może całe tygodnie obejść się bez źródła wody: para wodna skraplająca się na jego kolcach, spływa wprost do pyszczka jaszczurki. Przejazd do Watarrka NP. Najbardziej charakterystycznym miejscem tego parku jest Kings Canyon, największy kanion w Australii. Widowiskowy krajobraz jest wynikiem milionów lat erozji. Skalne formacje, strome klify i piękne widoki na otaczającą pustynię są wyjątkowe. W parku żyją zwierzęta i rośliny wielu gatunków pustynnych. Zbiornik wodny zwany Ogrodem Edenu jest rajem zieleni i lokalnej fauny. Krótki wieczorny trekking w głąb kanionu Kings Canyon. Nocleg w domku na terenie King's Canyon Resort.
Dzienny dystans: ok. 560 km
    12 dzień – KINGS CANYON – AYERS ROCK
Wcześnie rano wyjdziemy na trekking – pętlę 7 km - wokół Kings Canyon. Zachwycą nas tu widoki, ale będzie gorąco: temperatura latem często przekracza tu 40oC. Trekking skończymy około południa, żeby uniknąć ekstremalnych temperatur. Przejedziemy do Uluru - Kata Tjuta NP., po drodze Mt. Connor lookout. Spacery po czerwonych wydmach piaskowych z kępami spinifexu - tutaj też spotkać możemy warana. Spinifex miał wiele zastosowań w kulturze australijskich Aborygenów. Nasiona traw były zbierane z ziemi i przygotowywano z nich wypieki. Żywica była wykorzystywana jako spoiwo przy robieniu włóczni. Sygnały dymne służące do komunikacji pomiędzy rodzinami i grupami na dużych dystansach pochodziły z palenia spinifexu, który daje gęsty czarny dym. Jeden z gatunków tych traw używany jest do budowania schronień i łapania ryb. Zachód słońca przy Ayers Rock (Uluru). Muzyka na żywo w barze na terenie Outback Pioneer Lodge. Nocleg na terenie Yulara Tourist Village.
Dzienny dystans: ok. 390 km
    13 dzień – ULURU KATA TJUTA NP – ULURU
Bardzo wczesny wyjazd (przed 5 rano) na obserwacje Wschodu słońca przy Uluru. Od razu z punktu obserwacyjnego pojedziemy do podnóża góry, by zacząć trekking – pętla 12 km wokół Uluru. Na ten trekking trzeba wyjść jak najwcześniej, by skończyć go przed południem (temperatury po godz. 11 są już tak wysokie, że często wejście na szlak jest zamykane już o 9:00 rano.) Uluru ma ponad 300 m wysokości i 8 km obwodu, i przez długi czas uważano ją za monolit. Jest jednym z symboli Australii. Kolor Uluru zmienia się w zależności od padającego światła, a czerwonawy kolor pochodzi z tlenku żelaza. Niezwykłym doświadczeniem jest obserwowanie skały Uluru o zachodzie lub o wschodzie słońca, kiedy z minuty na minutę skała zmienia wygląd w zależności od oświetlenia. Jest to święte miejsce Aborygenów, w jaskiniach u podnóża skały znajduje się wiele malowideł ściennych. Należy respektować ograniczenia wstępu w niektórych miejscach i zakaz fotografowania niektórych fragmentów skały, by uszanować ich kulturę. W 1985 rząd Australii oddał prawo własności Uluru miejscowym Aborygenom, plemieniu Anangu, które przekazało ją rządowi w 99-letnią dzierżawę. Nazwa „Ayers Rock” została nadana przez europejskich osadników na cześć premiera Australii Południowej sir Henry'ego Ayersa. Tradycyjną, aborygeńską nazwą jest „Uluru” i od lat 80. XX w. jest to oficjalna nazwa tej skały, choć wiele osób nadal nazywa ją Ayers Rock. Obiekt znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Po skończonym trekingu i odpoczynku w wyjątkowym Visitor Center pojedziemy jeszcze na spacer do Olgas – Olga Gorge (3 km). Olgas to zespół imponujących kopuł skalnych na zachód od Uluru. Olgas składają się z 36 monolitów, chociaż uważano je za jedną wielką skałę. Najwyższym punktem jest Góra Olga, mająca wysokość 1066 m n.p.m., około 546 m nad poziomem pustyni. Aborygeńska nazwa Kata Tjuta oznacza dosłownie „wiele głów” i według wierzeń miejscowych plemion jest to miejsce święte, w którym często odprawiane były rozmaite ceremonie. Między innymi było to miejsce publicznych sądów i często publicznego wykonania wymierzonych kar. Europejska nazwa Olga została nadana temu miejscu w 1872 roku przez brytyjskiego podróżnika Ernesta Gilesa na cześć królowej Wirtembergii Olgi Nikołajewny Romanowej. Kata Tjuta jest częścią parku narodowego Uluru – Kata Tjuta, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Możemy także zajrzeć do Doliny Wiatrów (6 km, jeśli będzie otwarta). Zachód słońca przy Uluru (dla chętnych – po raz drugi). Nocleg na terenie Yulara Tourist Village.
Dzienny dystans: ok. 105 km
    14 dzień – ULURU KATA TJUTA NP – OLGAS – CAIRNS
Przejazd na lotnisko w Alice Springs. Przelot do Cairns w stanie Queensland obejmującym północno-wschodnią Australię. Transfer do miasta, zakwaterowanie, odpoczynek, spacer po centrum. Cairns to kosmopolityczne miasto, które zostało założone jako port obsługujący kopalnie złota i metali, a dziś stanowi ważny ośrodek turystyczny. W okolicy znajdują się plantacje trzciny cukrowej. Nocleg w Cairns.
Dzienny dystans: ok. 460 km
     15 dzień – CAIRNS – GREAT BARRIER REEF 
Wielka Rafa Koralowa Great Barrier Reef – całodniowa wycieczka statkiem, ze snorkowaniem w 2 różnych miejscach rafy zewnętrznej lub opcjonalnie nurkowaniem, całodniowa wycieczka statkiem na wyspę Fitzroy Island. Inną opcją jest zwiedzanie Cairns na własną rękę lub wycieczka samochodem 4x4 po australijskim buszu. Przepiękna i różnorodna Wielka Rafa Koralowa rozciąga się wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Australii. Występuje tam największy na świecie zespół koralowców, liczący 400 gatunków korali. Oprócz tego żyje tu także 1,5 tys. gatunków ryb i 4 tys. gatunków skorupiaków, 6 gatunków żółwi morskich, 30 gatunków wielorybów i delfinów, 133 gatunki rekinów i mant oraz 14 gatunków węży morskich. Stanowiąc siedlisko gatunków zagrożonych wyginięciem, takich jak diugoń (rodzaj krowy morskiej) i zielony żółw olbrzymi, Wielka Rafa Koralowa posiada również istotne znaczenie naukowe. Niezapomniane widoki i emocjonujące chwile gwarantowane. Popołudniu zwiedzanie Cairns, kąpiel w lagunie, basenie, zakupy. Nocleg w Cairns.
Dzienny dystans: 10 km
    16 dzień – CAIRNS – BARRON GORGE NP. – DAINTREE NP. – PORT DOUGLAS
Wycieczka po obszarze Lasów Deszczowych Gondwana. Region rozciągający się wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Australii porastają głównie wilgotne lasy tropikalne. Ten ekosystem wyróżnia się szerokim i zróżnicowanym przekrojem występujących roślin, torbaczy oraz ptaków śpiewających. Odwiedzimy parki narodowe wchodzące w skład Wet Tropics Heritage: Kuranda NP, Barron Gorge NP - w którym znajduje się piękny, majestatyczny wodospad Barron Falls, i Daintree Rainforest NP. Lasy deszczowe Daintree istnieją nieprzerwanie od ponad 110 milionów lat i są najstarszymi tropikalnymi lasami na świecie. Później udamy się do Port Douglas. To niewielkie miasto z portem jachtowym i piękną piaszczystą plażą. Będzie można pospacerować. Jeśli wystarczy nam czasu (wąwóz jest zamykany o godz. 18:00)  zobaczymy też Wąwóz Mossman – możliwa jest tam kąpiel w rzece. Nocleg w Cairns.
Dzienny dystans: ok. 280 km
    17 dzień – CAIRNS – SYDNEY
Rano przejazd na lotnisko w Cairns. Przelot do Sydney w stanie Nowa Południowa Walia, zakwaterowanie. Zwiedzanie największych atrakcji Sydney. Odwiedzimy Hyde Park, który jest najstarszym i jednym z najbardziej znanych parków w Australii.  Z ponad 16 hektarami otwartej przestrzeni w centrum Sydney, jest doskonałym miejscem na relaks. Trawniki, drzewa, pomniki i fontanny urozmaicają i uatrakcyjniają spacery. Imprezy kulturalne i muzyczne odbywają się w parku przez cały rok. Zobaczymy też Katedrę Najświętszej Maryi Panny, która jest kościołem arcybiskupim archidiecezji Sydney i siedzibą prymasa Australii. Ten największy kościół w kraju został zbudowany z australijskiego piaskowca. Posiada dwie wieże o wysokości 75 metrów i trzecią o wysokości 45 metrów. Zwiedzimy też przepiękny obszar Sydney Harbour. Ciągnące się kilometrami wybrzeża, parki narodowe i zabytkowe miejsca powstałe wokół wód Sydney Harbour są doskonałym miejscem na spędzenie wolnego czasu. Tu też znajduje się słynny stalowy most łukowy Sydney Harbour Bridge. Promy, jachty i kajaki otwierają drogę dostępu do innych części Sydney i oferują wiele malowniczych punktów widokowych. Wybierzemy się w rejs promem po zatoce, podczas którego obejrzymy zachód słońca. Nocleg w Sydney.
Dzienny dystans: ok. 50 km
     18 dzień – SYDNEY
Zwiedzanie największych atrakcji Sydney – spacer po centrum (około 20 km). Odwiedzimy Fish Market - targ ryb i owoców morza, gdzie na miejscu można zjeść smażone lub grillowane świeże przysmaki, popijając oczywiście australijskim winem. Zwiedzimy historyczną dzielnicę The Rocks. Jako miejsce, w którym europejscy osadnicy zdecydowali się wysiąść na brzeg w 1788 roku, Skały są w istocie miejscem narodzin nowoczesnego Sydney. Znajdziemy tu galerie, sklepy z pamiątkami, przytulne kawiarnie i najstarsze puby w kraju. Miejsce tętni życiem: odbywają się tu różne imprezy i festiwale. Tego dnia zapoznamy się bliżej z architektonicznym symbolem Australii – słynną Operą w Sydney. Sylwetka Opery tworzy niezwykłą rzeźbę urbanistyczną zdobiącą przylądek Bennelong Point i Port Sydney. Pod przypominającym muszle dachem mieszczą się sale koncertowe i restauracja, a wokół rozchodzi się systemem tarasów, służących jako ścieżki dla pieszych. Pójdziemy także do Królewskich Ogrodów Botanicznych. Założone w 1816 roku ogrody są najstarszą instytucją naukową w Australii. Początkowo była to prywatna posiadłość gubernatora Macquariego, która została powiększona o tereny przyległe i przekształcona w ogród botaniczny, udostępniony w 1831 roku publiczności. Znajduje się tu około 7 tys. gatunków roślin. Nocleg w Sydney.
Dzienny dystans: ok. 50 km
    19 dzień – BLUE MOUNTAINS NP. – KATOOMBA
Przejazd do Parku Narodowego Gór Błękitnych - Blue Mountains NP. Jest to jeden z ośmiu, najbardziej centralny park, wchodzący w skład obszaru UNESCO o nazwie Greater Blue Mountains. Różnorodność środowisk w tym parku narodowym tworzy siedliska dla szerokiej gamy rodzimych roślin i zwierząt, w tym wielu rzadkich lub zagrożonych gatunków. W regionie Gór Błękitnych występuje 91 rodzajów eukaliptusa. Będziemy zwiedzać park i podziwiać widoki odwiedzając niesamowite punkty widokowe, oglądając wodospady i wąwozy. Atrakcją będzie przejazd kolejką linową Skyway z widokiem na wodospad Katoomba. Spektakularny szlak (8 km) przez las deszczowy i po klifach zaprowadzi nas do formacji skalnej Three Sisters. Nocleg w Katoomba.
Dzienny dystans: ok. 150 km
    20 dzień – BLUE MOUNTAINS NP – HUNTER VALLEY – SYDNEY
Przejazd do doliny winnic (jest ich tam około 150) Hunter Valley, drogą między parkami narodowymi Wollemi i Yengo. Hunter Valley to najstarszy w Australii region uprawy winorośli, gdzie znajduje się ponad 150 winnic produkujących trunki najwyższej jakości. Zwiedzimy piękne, malownicze i oryginalne winnice. Podczas degustacji skosztujemy rozmaitych gatunków win (wybór i koszt uczestników). Uprawiane tu szczepy to Shiraz i Semillon, Chardonnay, Cabernet Sauvignon oraz Pinot Noir. Zajrzymy też do wytwórni serów, gdzie znajdziemy wspaniały wybór ręcznie robionych serów krowich i kozich oraz inne smakołyki. Powrót do Sydney i nocleg.
Dzienny dystans: ok. 400 km
    21 dzień – SYDNEY – AUCKLAND – ROTORUA
Rano przejazd na lotnisko, rejestracja na rejs. Przelot do Auckland na Wyspie Północnej. To największe miasto Nowej Zelandii z ciekawą architekturą, stanowi mieszankę kulturową i oferuje sporo atrakcji: piękne plaże z czarnym piaskiem, liczne muzea, galerie, trasy rowerowe, żeglowanie. Sky Tower to najwyższa budowla na Wyspie Północnej (328 m). Spacer po centrum, wymiana waluty, ew. zakupy w supermarkecie. Przejazd w głąb wyspy, zakwaterowanie. Nocleg w Rotorua.
Dzienny dystans: ok. 260 km
    22 dzień – HOBBITON – WAIRERE FALLS – WAIMANGU – TE PUIA – ROTORUA
Przed południem odwiedzimy Hobbiton - filmową wioskę, w której filmowano sceny do filmu „Władca Pierścieni” i „Hobbit”. Pod opieką miejscowego przewodnika odwiedzimy ten czarowny, wykreowany mały świat Shire, aby na koniec wycieczki poddać się degustacji jednego z kultowych napojów. Sklep z pamiątkami z filmu może nieźle przetrzebić nasze portfele, ale miłośnicy Kina pójdą na całość. Następnie na skraju doliny Waikato ruszymy na szlak, który zaprowadzi nas do największego wodospadu północnej wyspy NZ – Wairere Falls (152 metry wysokości, kaskadowy). Przejedziemy do geotermalnej krainy Wonderland of Rotorua. Miejsce to zachwyci każdego, bowiem znajdziemy tutaj fumarole, nacieki minerałów, gejzery wodne i błotne, gorące źródła, rozległe parujące jeziora, widowiskowe gejzery, a wszystko to w niesamowitych odcieniach turkusu, żółci i pomarańczy. Jest to jeden z najpiękniejszych obszarów wulkanicznych na świecie. Obszar ten stanowi także serce kultury Maori. Odwiedzimy Waimangu Rift Valley, najmłodszy system geotermalny świata. W Rotorua znajduje się Polynesian Thermal Spa - jeden z dziesięciu najlepszych spa na świecie, z 28-ma gorącymi, mineralnymi basenami (wstęp dla chętnych). Nocleg w Rotorua.
Dzienny dystans: ok. 230 km
    23 dzień – ROTORUA – WAI-O-TAPU – WAIMANGU
Przedpołudniem odwiedzimy obszar geotermalny Wai-O-Tapu (dolina geotermalna, wulkan błotny, gejzer Lady Knox wybuchający o godzinie 10). Następnie chętni mogą wziąć udział w raftingu White Water Rafting na rzece Kaituna, która to oferuje najbardziej ekscytujący rafting w Nowej Zelandii (dla chętnych, ma w rankingu ocenę 4/5). Rzeka ta wypływa z jeziora Rotoiti, gdzie natłok wypływającej wody tworzy 15 szybkich i wściekłych katarakt, finał natomiast stanowi „The Tutea Falls” czyli 7-metrowy wodospad. Pomiędzy tymi rwącymi odcinkami i kaskadami można leniwie dryfować i podziwiać okoliczny busz. Będzie to spływ pełen adrenaliny i wspomnienie na całe życie. Nad naszym bezpieczeństwem będą czuwać w pełni wyszkoleni instruktorzy, tak więc nam jako zadanie pozostanie głównie wspaniała zabawa i dbałość o utrzymanie się w pontonie.
Wieczorem odwiedzimy (od godz. 18 do 21) Te Puia Geothermal Park and Maori Cultural Experience and Feast. W programie jest oglądanie podświetlonego obszaru geotermalnego oraz kolacja z regionalnymi przysmakami, połączona z koncertem Maori i pokazami tańca - Te Pō (Indigenous Evening Experience). Nocleg w Rotorua.
Dzienny dystans: ok. 90 km
    24 dzień – TAUPO – TONGARIRO NP., Tongariro Alpine Crossing  – TAUMARUNUI
Mijając piękne jezioro Taupo – największe jezioro Nowej Zelandii i największe, niewysychające jezioro Oceanii, przejedziemy do Tongariro NP. To najstarszy park narodowy w Nowej Zelandii, który szczyci się podwójnym statusem dziedzictwa UNESCO. W 1990 roku został wpisany na listę ze względu na wybitne cechy przyrodnicze, a w 1993 roku z powodu walorów duchowych i kulturowych dla tubylczych mieszkańców regionu - Maorysów. Trekking trawersem Tongariro Alpine Crossing (20 km, ok. 8 godzin) - to jedna z najbardziej spektakularnych jednodniowych tras pieszych w Nowej Zelandii. Szlak biegnie wschodnią ścianą góry Ngauruhoe i słynie z surowego, księżycowego krajobrazu, osobliwości geologicznych, aktywności wulkanicznej i widowiskowych panoram. Park stał się krainą Mordor w filmowej wersji Władcy Pierścieni, a góra Ngauruhoe została Górą Przeznaczenia. Kręcono tu też sceny do dwóch pierwszych części „Hobbita”. Nocleg w Taumarunui.
Dzienny dystans: ok. 300 km
    25 dzień – TAUMARUNUI – FORGOTTEN WORLD HIGHWAY – NEW PLYMOUTH
Przejazd do New Plymouth drogą nr 43, zwaną również Forgotten World Highway - to niezapomniana, najpiękniejsza w Nowej Zelandii droga, która biegnie od Taumarunui w King Country do Stratford w Taranaki. Zbudowana na kolonialnych ścieżkach konnych, które powstały pod koniec XIX wieku, droga o długości 148 km jest wyjątkowa. Kręta, wietrzna, wąska, wiedzie w górę i w dół, miejscami jak rollercoaster. Piętnaście kilometrów drogi to nieutwardzony żwir. Przebija się przez cztery górskie siodła, biegnie wzdłuż wąwozu rzeki, przechodzi przez wiele jednopasmowych mostów i przez niesamowity wąski Moki Tunnel, znany też jako the Hobbit's Hole - wykuty w litej skale i umocniony drewnianymi wspornikami. Przy drodze leży wiele ciekawych miasteczek, takich jak Toko, Douglas, Te Wera, Pohukura, Strathmore, Marco, Koruatahi, Tahora, Tatu, ale najoryginalniejszą osadą jest Whangamomona - to dziwaczne miasteczko, które jest republiką! Wszystko zaczęło się w 1988 roku, kiedy lokalna rada planowała rozdzielić Whangamomona na 2 regiony: Taranaki i Manawatu-Wanganui. Mieszkańcy nie chcieli tej zmiany, więc postanowili się uniezależnić i ogłosili miasteczko republiką. Hucznie świętowany jest Dzień Republiki, wydawane są paszporty, wbijane są stemple, republice przewodzi zaś prezydent. Pierwszym prezydentem republiki był Ian Kjestrup i choć wybrano go bez jego wiedzy, pełnił tę funkcję przez 10 lat. Kolejnym prezydentem został Billy Gumboot, kozioł, który wygrał ponieważ zjadł głosy oddane na innych kandydatów. Kolejnym prezydentem był pudel, następnym właściciel warsztatu samochodowego, potem kobieta, która prowadzi miejscowy pub, a obecnie John Herlihy. Nocleg w New Plymouth lub jednej z miejscowości wokół wulkanu Taranaki.
Dzienny dystans: ok. 200 km
    26 dzień – TARANAKI – MOUNT EGMONT – HAMILTON
Zwiedzanie skansenu Taranaki Pioneer Village. To unikalne muzeum na świeżym powietrzu zajmuje 10 akrów: jest to wioska pionierów osadników z lat 1850 – 1950. Jest tu 40 autentycznych budynków (wszystkie z oryginalnym, zabytkowym wyposażeniem) i mnóstwo autentycznych artefaktów (wiele funkcjonujących). Stratford Hospital Museum - funkcjonujący szpital, prowadzony przez emerytowane pielęgniarki, jest prawdopodobnie największym w Nowej Zelandii. Oprócz tego są tu dwie stacje kolejowe i kolejka Pioneer Express (można się nią przejechać), gospodarstwo rolne, stodoła, sąd, kościół, więzienie, szkoła, golibroda, drukarnia, zakład introligatorski i kuźnia. Niezwykła atmosfera tego miejsca pozwoli przenieść się w czasie i wyobrazić sobie życie pionierów. Po krótkiej jeździe dotrzemy do Dawdson Falls, znanych też jako Te Rere o Noke. Piękne, 18 metrowe wodospady można podziwiać z platformy widokowej. Po drodze znajduje się jedna z najstarszych w Nowej Zelandii elektrowni. Przejazd do Mount Egmont North na terenie Egmont NP. Egmont lub Taranaki to czynny wulkan o wysokości 2 518 m n.p.m., tworzy najbardziej symetryczny stożek wulkaniczny na świecie, a park ma idealnie kolisty kształt. Wybierzemy się na lekki trekking na zboczach wulkanu. Przejazd do Hamilton i nocleg.
Dzienny dystans: ok. 350 km
    27 dzień – HAMILTON – AUCKLAND – CHRISTCHURCH
Wcześnie rano przejazd na lotnisko w Auckland. Przelot do Christchurch, zakwaterowanie. Zwiedzanie centrum, miejsca które dotknęło ostatnie trzęsienie ziemi, zabytkowy tramwaj, ogród botaniczny. Możliwe są odwiedziny w ciekawych miejscach, do wyboru np.: International Antarctic Centre, Willowbank Wildlife Reserve, przejazd kolejką gondolową (dla chętnych, fakultatywnie). Nocleg w Christchurch.
Dzienny dystans: ok. 120 km
    28 dzień – CHRISTCHURCH – LAKE TEKAPO – MT JOHN – MT. COOK NP.
Alpy Południowe ciągną się 500 km w kierunku północ – południe, mają 18 szczytów sięgających ponad 3 tys. m npm, i kryją 360 lodowców. Przejedziemy malowniczą trasą nad jezioro Tekapo - drugie co do wielkości z trzech równoległych jezior biegnących na północ-południe wzdłuż północnego brzegu zatoki Mackenzie (bliźniacze do Pukaki i Ohau). Zajmuje ono obszar 83 kilometrów kwadratowych i leży na wysokości 710 metrów nad poziomem morza. Zasilane wodą z lodowca ma piękny niebieski kolor. Na południowym brzegu jeziora utworzono Lake Tekapo Regional Park. Ze szczytu wzgórza Mt. John (gdzie znajduje się Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Cantenbury) ujrzymy piękną panoramę na jezioro, z ośnieżonymi szczytami Alp Nowozelandzkich w tle. Pójdziemy na spacer przy jeziorze i odwiedzimy malowniczo położony kościółek pw. Dobrego Pasterza. Pojedziemy dalej wzdłuż alpejskiego jeziora Pukaki, zasilanego wodą lodowcową (dzięki temu jezioro ma piękny turkusowy kolor), do centrum parku narodowego Mt. Cook (Aoraki). Obszar ten został uznany jako park narodowy w październiku 1953 roku i składa się z rezerwatów, które zostały utworzone już w 1887 roku w celu ochrony znaczącej roślinności i krajobrazu. Góra Aoraki / Mount Cook to najwyższa góra Nowej Zelandii, którą będziemy podziwiać w otoczeniu innych wspaniałych gór Alp Południowych, lodowców i jezior (jeśli pogoda będzie łaskawa). Zakwaterujemy się, a następnie pójdziemy na spacer na jeden z punktów widokowych. Nocleg w Aoraki/Mt. Cook Village lub w miejscowości Twizel.
Dzienny dystans: ok. 300 km
    29 dzień – MT. COOK NP. – QUEENSTOWN
Alpy Południowe zostały utworzone przez ruchy tektoniczne, gdy płyty Pacyficzna i Indo-Australijska zderzyły się (wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy). Wznoszenie lądu trwa, podnosząc Aoraki / Mount Cook średnio 7 milimetrów każdego roku. Jednakże siły erozyjne niszczą górę: od 2014 roku jej wysokość wynosi 3 724 metrów, a wynosiła nawet 3 764 m przed grudniem 1991 roku.  Wśród tego majestatycznego krajobrazu udamy się na trekking nad jeziora lodowcowe Mueller i Hooker. Popołudniu, kolejną malowniczą trasą przejedziemy do Queenstown i zakwaterujemy się. Wieczorny spacer po miasteczku Nocleg w Queenstown.
Dzienny dystans: ok. 240 km
    30 dzień – QUEENSTOWN – TE ANAU
Queenstown położone jest nad brzegami jeziora Wakatipu i otoczone wspaniałym masywem Południowych Alp. Same miasto jest niezwykle urokliwe i oferuje szeroki wybór sklepów, kawiarenek, restauracji itp. Również okolica ma wiele do zaoferowania; dla amatorów mocnych wrażeń dostępne są skoki spadochronowe, skoki na bungee, loty paralotnią lub balonem, szalona jazda w Motorsport Park. Spokojniejsze atrakcje natomiast to przede wszystkim czyli wspaniałe pola golfowe, rejsy widokowe, piesze wędrówki, zwiedzanie zabytkowych miasteczek (poszukiwaczy złota) i wspaniałych winnic w rejonie Central Otago. Wszystkie atrakcje i aktywności w Queenstown i okolicy są fakultatywne, dostosujemy zatem nasz dzienny program do tego, co zdecydują Uczestnicy. Przejazd nad jezioro Te Anau, największe jezioro na Wyspie Południowej, drugie w Nowej Zelandii i największe pod względem objętości słodkowodne jezioro Australazji. Nocleg w Te Anau.
Dzienny dystans: ok. 180 km
    31 dzień – TE ANAU – MILFORD SOUND, FIORDLAND NP. – TE ANAU – INVERCARGILL
Te Anau wchodzi w skład parku narodowego Fiordland i obszaru światowego dziedzictwa Te Wahipounamu World. Wycieczka do Milford Sound czyli podróż do jednego z najwspanialszych cudów natury na świecie, największy park narodowy Nowej Zelandii - Fiordland Park - wpisany jako obszar światowego dziedzictwa. Możemy podziwiać tutaj gęste lasy, piękne wodospady, polodowcowe jeziora i doliny, ośnieżone szczyty górskie i oczywiście majestatyczne fiordy. Sama podróż samochodowa Milford Road oraz Homer Tunnel dostarcza niesamowitych przeżyć, a liczne punkty widokowe pozwalają nacieszyć się zapierającym dech w piersiach krajobrazem. Udamy się również w 2-godzinny malowniczy rejs z Milford Sound, aby z samego serca tego obszaru oglądać spektakularne wodospady i słynny Mitre Peak. Wracając skrajem parku narodowego południowych fiordów nowozelandzkich, przystaniemy jeszcze na chwilę nad epickim jeziorem Te Anau. Nocleg w Invercargill.
Dzienny dystans: ok. 400 km
    32 dzień – CUTLINS – DUNEDIN
Przejazd bardzo malowniczą krainą Cutlins. Trudne, słabo zaludnione tereny Cutlins charakteryzują się malowniczym krajobrazem przybrzeżnym i gęstym lasem tropikalnym, w których żyją liczne zagrożone gatunki ptaków, a zwłaszcza rzadko spotykane pingwiny żółtookie. Wybrzeże przyciąga liczne ssaki morskie, wśród nich kotiki nowozelandzkie i maoryszanki uszate. Ludzie mieszkają w tej okolicy od około 1350 roku. Przed osadnictwem europejskim region ten był rzadko zamieszkany przez nomadyczne grupy Maorysów. Dziś region żyje z ekoturystyki, produkcji mleka i rybołówstwa. Po drodze odwiedzimy szereg niezwykłych miejsc: Waipapa Point – skalisty cypel z latarnią morską, Slope Point - najbardziej wysunięty na południe punkt Wyspy Południowej, Curio Bay – zatokę znaną ze skamieniałego lasu (ma około 180 milionów lat) i kolonii pingwinów żółtookich (prawdopodobnie najrzadszy z gatunków pingwinów). Zatoka, wraz z sąsiednią Zatoczką Porpoise, jest domem endemicznego delfina Hektora (tonin nowozelandzki). Zobaczymy też wodospad McLean, oraz historyczną latarnię morską Nudget Point Lighthouse. Nocleg w Dunedin.
Dzienny dystans: ok. 310 km
    33 dzień – DUNEDIN – KOEKOHE, MOERAKI – OAMARU
Rano spacer po Dunedin – przyjaznym mieście pełnym pięknej przyrody, zabytkowych budynków, kawiarni i klubów. Odwiedzimy przylądek Otago Cape – długi, pagórkowaty półwysep znany z kolonii mew i pingwinów żółtookich, bogactwa ptaków i ssaków morskich, (centrum albatrosów królewskich – dla chętnych). Przejazd na północ malowniczą nadmorską drogą. Odwiedzimy plażę Koekohe z ogromnymi konkrecjami Moeraki w kształcie kul. Głazy Moeraki składają się z błota, drobnego pyłu i gliny, cementowanego przez kalcyt, i powstały na skutek złożonych procesów erozji. Najbardziej uderzającą cechą głazów jest ich niezwykle duży rozmiar i kulisty kształt. Około jedna trzecia ma rozmiar od około 0,5 do 1,0 m, pozostałe dwie trzecie mają od 1,5 do 2,2 m. Większość z nich jest sferyczna lub prawie sferyczna, a niewielka część jest lekko wydłużona równolegle do płaszczyzny poślizgowej błota, które je otaczało. Potem zwiedzimy urocze miasteczko Oamaru: spacery po klimatycznych uliczkach, wśród których są najlepiej zachowane zabytkowe budynki w Nowej Zelandii, wizyta w steampunkowym muzeum-instalacji Steampunk HQ Workshop - dla chętnych. W nocy możliwość obserwacji pingwinów żółtookich i pingwinów małych na brzegu morza. Nocleg w Oamaru lub w okolicy.
Dzienny dystans: ok. 180 km
    34 dzień – OAMARU – CHRISTCHURCH – przelot
Rano przejazd do Christchurch na lotnisko. Przelot powrotny do Polski, z koniecznymi przesiadkami.
Dzienny dystans: ok. 250 km
    35 dzień – przelot – WARSZAWA
lub dowolne lotnisko na świecie
Przylot do Warszawy lub dowolnego lotniska na świecie.

To jest program maksymalny, postaramy się go zrealizować.
Organizator zastrzega możliwość zmian w programie i nie bierze odpowiedzialności za wynikłe w czasie wyprawy utrudnienia, ułatwienia, zmiany programu, trasy, kolejności oferowanych atrakcji, zmiany cen - jeśli owe wynikają nie z jego winy lecz z zaistniałych na miejscu warunków lokalnych, cenowych, pogodowych oraz związanych z kondycją grupy i Uczestników.
Chęć wzięcia udziału w atrakcjach dodatkowych i wycieczkach fakultatywnych należy zgłaszać organizatorowi (przed rozpoczęciem imprezy) lub pilotowi (w czasie trwania imprezy), ze stosownym wyprzedzeniem.

Szacowana suma tras samochodem w Australii: 4200 km; w Nowej Zelandii: 3400 km.

Ś W I A D C Z E N I A   W   C E N I E :


- logistyka wyprawy i jej realizacja w terenie,
- przelot główny w obie strony na trasach: Warszawa - Melbourne i Christchurch - Warszawa (do limitu ceny biletów 6000 zł*)
- trzy przeloty wewnątrz Australii na trasach: Melbourne - Alice Springs, Alice Springs - Cairns oraz Cairns - Sydney (do limitu ceny biletów 3000 zł*),
- przelot Sydney - Auckland (do limitu ceny biletu 1000 zł*),
- przelot wewnątrz Nowej Zelandii na trasie Auckland – Christchurch,
- wszystkie noclegi wg programu (w zróżnicowanym standardzie: większość w hotelach oraz motelach w pokojach dwuosobowych z jednym dużym łóżkiem lub dwoma pojedynczymi, z łazienką w pokoju, część w wynajętych apartamentach i domach z kilkoma sypialniami i jedną łazienką, kilka w hostelach w pokojach wieloosobowych z łóżkami piętrowymi i łazienką wspólną poza pokojem),
- wynajem samochodów na wszystkie zaplanowane trasy po Australii i Nowej Zelandii, ubezpieczenie, paliwo i inne opłaty powiązane, płatne parkingi, drogi i mosty, wjazd i parkowanie na miejscach noclegów, itp.
- wszystkie pozostałe wspólne przejazdy i transporty takie jak transfery lotniskowe, bilety na komunikację miejską i promy w Melbourne oraz Sydney,
- procedura uzyskania wielokrotnej rocznej wizy turystycznej do Australii,
- opłaty za wstępy do Parków Narodowych i wszystkich wymienionych w programie atrakcji, miejsc i wycieczek (za wyjątkiem tych z uwagą: dla chętnych),
- całodniowa wycieczka statkiem na Wielką Rafę Koralową (z Cairns) ze snorkowaniem w 2 różnych miejscach rafy zewnętrznej, przez ok. 3-4 godziny (dla nurków opcja nurkowania z butlą - dopłata na statku od 40 do 95 AUD - natomiast snorkowanie i sprzęt do snorkowania jest w cenie), albo całodniowa wycieczka statkiem na jedną z wysp,
- 2-godzinny rejs statkiem po fiordzie Milfourd Sound w Nowej Zelandii,
- ubezpieczenie turystyczne podróżne KLZ (30000 euro), KR (5000 euro), NNW (3000 euro) i BP (300 euro),
- opieka pilota i jednocześnie kierowcy Arsoba Travel – w czasie całej wyprawy, na terenie Australii i Nowej Zelandii,
- serwis fotograficzny, przesłany pocztą po wyprawie na pamięci flash - pendrive (zdjęcia i filmiki zarejestrowane w czasie wyprawy), wysyłka w terminie do 2 miesięcy po zakończeniu wyprawy,
- obowiązkowa składka na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny.

* jeśli cena biletów lotniczych przekroczy wysokość limitu, to Uczestnik będzie zobowiązany dopłacić brakującą kwotę, o której zostanie wcześniej poinformowany drogą mailową przed zakupem biletu i wyrazi zgodę na ten zakup; możliwy jest również zakup biletów lotniczych z dowolnego lotniska na świecie i spotkanie już na miejscu.
Uwaga: Klubowiczom Klubu Podróżników Arsoba Travel przysługuje rabat w wysokości 2% ceny wyprawy.

Cena nie obejmuje:
- wyżywienia,
- dodatkowych wycieczek i wstępów nie ujętych w programie albo z uwagą „dla chętnych”,
- wydatków własnych, pamiątek, itp.

Minimalna kwota, jaką należy mieć ze sobą na wyżywienie, to około 400 AUD + około 300 NZD – co łącznie stanowi równowartość około 1800 PLN (czyli około 450 euro lub 500 dolarów amerykańskich).
Naturalnie sugerujemy, aby dysponować większą kwotą na dodatkowe atrakcje turystyczne, pamiątki, uzupełniające i nieprzewidziane wydatki.
Życzymy niezapomnianej, pełnej wrażeń wyprawy!

    Informacje praktyczne o kraju, regionie, noclegach, trekkingach, listę wyposażenia, uwagi itp. - przekażemy mailem osobom zainteresowanym.

:: OBEJRZYJ PROFILE NASZYCH PILOTÓW :: P O K A Ż

:: ZGŁOŚ CHĘĆ UDZIAŁU W WYPRAWIE :: ZADAJ PYTANIE :: K O N T A K T

OBEJRZYJ LISTĘ WSZYSTKICH NASZYCH WYPRAW I WYCIECZEK :: POKAŻ

OPINIE UCZESTNIKÓW:
        Nie była to dla nas pierwsza wyprawa trampingowa, ale pierwsza z biurem Arsoba Travel. Czytając program wiedziałem, że będzie to bardzo intensywne pięć tygodni, jednak to czego doznaliśmy przerosło wszelkie nasze wyobrażenia.
    Na początek kwestie organizacyjno – logistyczne. Ogromne wrażenie jeszcze przed wyjazdem zrobiła na nas dostarczona nam marszruta noclegowa na ponad 30 dni wraz z kosztami wyliczonymi dla każdego uczestnika osobno, z uwzględnieniem indywidualnych potrzeb, w arkuszu kalkulacyjnym, zawierającym dodatkowo aktywne linki do większości obiektów w których mieliśmy nocować. Ogromne kompendium wiedzy o obiektach, ich standardzie, wyposażeniu, oraz kosztach, bardzo przydatne także później w trakcie wyprawy. Bardzo fajna sprawa – pełna transparentność kosztów, wszystko co potrzebne w jednym dokumencie, ale również refleksja nad tym, że Jurkowi zależy i że poświęcił na przygotowanie wyjazdu mnóstwo pracy i czasu.
    Znalazło to potwierdzenie już w trakcie pobytu na Antypodach. Jurek był perfekcyjnie przygotowany pod względem logistycznym. Pięć skoroszytów dokumentów dla każdego etapu wyprawy oddzielnie i jazda…… Widać  było, że pilot zna się na tej robocie, jest opanowany i pewny siebie, jednocześnie empatyczny i cierpliwy…. Wszystko było tak jak miało być, samochody (5), przeloty wewnętrzne (3) no i noclegi. Nigdy nie było wtopy, sytuacji kryzysowej, że coś jest niepotwierdzone, czegoś nie ma, czy o czymś nie wiadomo. Jurek wchodził do recepcji kolejnych hoteli i po kilku minutach rozdawał klucze do pokojów uczestnikom. Po każdym co najmniej 12 godzinnym intensywnym dniu fajnie było szybko zalogować się w pokoju, zamiast czekać godzinę w recepcji jak to się często zdarza podczas wyjazdów grupowych.
    Odnośnie samego programu – nie zawiedliśmy się. Myślę, że zobaczyliśmy tyle, ile można było i to czego oczekiwaliśmy. Oczywiście, gdyby doba miała 30 godzin, to Jurek skrzętnie by to wykorzystał, ale nie wiem, czy dalibyśmy radę. O Jurka kondycję można być za to spokojnym. Początkowo byliśmy nieco zatroskani o to, czy wytrzyma to tempo, czy jest dostatecznie wypoczęty, czy nie będzie przysypiał za kierownicą. Niepotrzebnie. Jak kładliśmy się spać Jurek przygotowywał się do następnego dnia, a gdy wstawaliśmy wracał ze zdjęciami wschodu słońca…. i oświadczał, że mamy czego żałować.
    Dość osobliwe było to, że w pierwszych dniach Jurek realizując z pasją kolejne punkty programu jakby zupełnie zapominał, że grupa potrzebuje na spokojnie coś zjeść :) Z czasem przyzwyczailiśmy się do tego tempa i robiliśmy na wszelki wypadek zapasy żywnościowe.
    Normalnym jest, że w trakcie tak długich wyjazdów zdarzają się miejsca i momenty lepsze i gorsze. Dla mnie niezapomniane i najbardziej atrakcyjne były dni wysiłkowe, trekkingi i wędrówki – na Mt. Kościuszko, wokół Kings Canyon, wokół Uluru oraz na ternie West Macdonnell NP., no i rzecz jasna Trawers Tongariro na Nowej Zelandii.  Szkoda że zabrakło pogody i czasu żeby wspiąć się na Mt Taranaki, ale nie można chcieć wszystkiego. Generalnie każdy chyba słyszał że NZ jest piękna, jednak naprawdę warto zobaczyć to na własne oczy. Nawet Hobbiton, co do którego byłem mocno sceptyczny z uwagi na wybitnie komercyjny charakter, okazał się miejscem szczególnym, zupełnie wyjątkowym.
    Bardzo podobał nam się również pierwszy dzień pobytu w Sydney, kiedy pływaliśmy po zatoce i podziwialiśmy miasto od strony wody za dnia i po zachodzie słońca.
    Jeśli chodzi o dni, które osobiście zaliczam do tych słabszych, to prawie cały dzień w miasteczku poszukiwaczy złota Sovereign Hill, oraz rejs na rafę w Cairns, który wyobrażałem sobie zupełnie inaczej. Ale wiem od innych uczestników, że dla nich właśnie ten dzień był jednym z najlepszych. Rozczarowało mnie także Alice Springs jako miejsce, ale to przecież nie wina organizatora.
    Mamy również pewien niedosyt jeśli chodzi o zwiedzanie miast – Melbourne i drugiego dnia w Sydney. Generalnie Jurek nie kryje tego, że nie przepada za miastami, omija je i dąży do miejsc dzikich, z piękną przyrodą, którą utrwala na zdjęciach. Rozumiem i podzielam tą pasję, uczestnikom wypraw z Jurkiem, którzy chcą spokojnym tempem połazić po wielkich aglomeracjach polecam wziąć tzw. „czas wolny”.
    Podsumowując wyprawę – to było dla nas niezapomniane 5 tygodni. Zrealizowaliśmy marzenia, zobaczyliśmy miejsca, o których nawet nie śnią uczestnicy większości wycieczek objazdowych, czuliśmy się bezpiecznie i wyjątkowo. Była to wyprawa dosłownie „uszyta na miarę”, każdy z uczestników miał swój określony wpływ na jej ostateczny kształt.
    Okolicznościowa płyta ze zdjęciami i filmami z wyprawy oraz miłym dodatkiem w postaci aromatycznej herbaty dotarła pocztą kilkanaście dni po wyprawie. Szkoda, że to już historia…..
    Szacunek i wielkie dzięki za wszystko Jurek!

______________________________________________Ania i Andrzej, Gorzów

Był to jeden z najlepiej zorganizowanych grupowych wyjazdów, w których uczestniczyłem. Szczególnie niezwykła była pasja z jaką Jurek przygotował trasę i nie do uwierzenia kondycja, z jaką wykonywał zaplanowany program. Po za tym świetna atmosfera i umiejętność budowania w grupie motywacji do pokonywania wspólnie trudności trasy i przeciwności, które zgotowała nam przyroda (burze piaskowe, pożary, drogi i deszcze). Uważam, że wyjazdy z Arsoba Travel są skazane na sukces i polecam je każdemu globtroterowi.
______________________________________________Mirek, Kraków
    Miałem przyjemność uczestniczyć w wyprawie: "Australia 2012 - tydzień zaćmieniowy". Moim celem było fotografowanie i obserwacja całkowitego zaćmienia Słońca. I nie zawiodłem się. Pomimo problemów z pogodą na wybrzeżu (Cairns), organizatorzy wykazali się pełnym profesjonalizmem w wyszukaniu bezchmurnego miejsca na obserwację. No i udało się w 100%! Oprócz tego jeszcze było zwiedzanie Sydney, Wielka Rafa Koralowa, Góry Błękitne itd.
Wyprawa była bardzo dobrze zorganizowana i jestem z niej zadowolony. Wielkie dzięki za niezapomnianą przygodę i do zobaczenie wkrótce.
______________________________________________Dominik, Dania
    Wrażenia z wyprawy zaćmieniowej na Antypody z Arsoba Travel. Hmmm... pierwszą myślą jaka nasuwa mi się po wyprawie jest to, że podróżowanie z Jurkiem (i Tomkiem) nie jest dla mięczaków, ale jak każda rzecz, którą robi się z poświęceniem większym niż zazwyczaj, przynosi dużo radości.
    Z założenia wyprawa trampingowa to nie wczasy w kurorcie pięciogwiazdkowym ze wszystkim podanym na talerzu bez ruszania się ze swojego leżaka. Tutaj, żeby dostać te wszystkie dobroci, trzeba czasem swoje: przejść, przebiec, przejechać, odczekać, niedospać, zmoknać, zmarznąć, spocić się, etc.  Widząc jednak zapał i poświęcenie ze strony naszych “kierowników”, miejsca, do których docieramy dzięki ich zaangażowaniu, spotkania, które dochodzą do skutku po miesiącach spędzonych na korespondencji z drugą stroną świata, obserwacja zaćmienia przygotowana na najwyższym poziomie - wszystkie te niedogodności odchodzą w niepamięć.
    W trakcie pięciu tygodni intensywnego zwiedzania, zobaczyliśmy taką ilość miejsc i przeżyliśmy tyle przygód, że spokojnie można by nimi obdzielić dwa razy więcej osób w dwa razy dłuższym czasie. Wszystko to dzięki Arsoba Travel i Eclipses.eu, za co oficjalnie dziękuję.
    (...) Płytka dotarła, zdjęcia i filmy super, wszystko się otwiera i serce też krwawi z tęsknoty za czasami uwiecznionymi, ech pieknie było... Pozdro i dzięki!
______________________________________________Ela S., Tarnów
    Długo szukałem wyprawy na antypody, która odpowiadałaby moim oczekiwaniom, czyli miała swój indywidualny charakter i pozwalała na obejrzenia jak największej ilości miejsc a zarazem pozwalała na osobiste przeżywanie wyprawy. Mój wybór padł na całkowicie nieznane mi biuro Arsoba Travel, które później było już tylko Jurkiem (i Tomkiem).
    Co głównie pozostało mi po tym wyjeździe oprócz zadowolenia z organizacji wyjazdu - to poczucie, że byłem z osobami, dla których podróżowanie jest życiową pasją i tym epatują przez cały wyjazd. Wiedzą co to chęć zobaczenia i osobistego dotknięcia wszystkiego co ciekawe, co może wzbudzić zainteresowanie. Chcesz wstać przed wschodem - proszę bardzo, chcesz wejść na „tę” górę - proszę bardzo, a może zobaczymy jeszcze „to” - proszę bardzo a nawet pełna zachęta, żeby jeszcze zobaczyć „coś” czego nawet nie ma w programie. Chcesz zrobić zdjęcie - proszę bardzo samochód „stop”, albo nawet ich ciągła samoistna inwencja, żeby stworzyć sytuację „fotograficzną”. Pełne zrozumienie potrzeby "pstrykania".
    Jurek przez swoje doświadczenie ma wspaniałe wyczucie „miejsc” - tego co ciekawe,  niespotykane i warto na nim polegać jak mówi „to jest warte zobaczenia”. Tomek ma wiedzę „na wszystko” i warto go słuchać.
    Z osobistych wspomnień to chciałbym z tego ogromu miejsc i obrazów opisać szczególnie dwa.
    Większość organizatorów wyjazdu do AUS „sprzedaje” Uluru jako zachód i wschód słońca i to ma być magiczne, czyli, żeby wieczorem przyjechać i rano odjechać i „zaliczyć” Uluru. Z Jurkiem tak nie jest, dostaje się oprócz tego co wyżej to „spacer” ok. 9 km wokół Uluru i dopiero wtedy zyskuje się możliwość zbliżenia z górą-skałą, odczucia jej mistycznej natury, kiedy idziesz wzdłuż jej ścian, widzisz wielkość tego monolitu a zarazem oglądasz szczegóły, które sprawiają, że masz wrażenie, iż góra żyje, że ma płuca, ma oczy i usta. Raz jest górą, innym razem wielorybem lub delfinem, jest fascynująca, ale to tylko możesz odczuć tak jak proponuje Jurek – trzeba być przy niej blisko i dotykać jej chropowatości. Tylko jedno się nie udało, wejść na górę, nie pozwoliła temperatura i formalny zakaz a niestety Arsoba Travel odmówił ze swojego chyba naturalnego skąpstwa sponsorowanie indywidualnego wejścia na Uluru za jedyne 5000$ (drobna grzywna za samowolę) i tutaj widzę jedyny słaby punkt tego wyjazdu.
    Drugie dla mnie „magiczne” wspomnienie to trekking trawersem Tongariro w NZ, trasa 19 km. Przejście z poziomu zielonego lasu tropikalnego przez obszary żółtej i pomarańczowo-brunatnej sawanny porośniętej trawami i krzaczkami, dalej przez brunatne skały w obszar zalegającego śniegu i księżycowego krajobrazu. I to wszystko w sąsiedztwie dymiącego wulkanu, wydobywających się z ciepłej ziemi oparów „piekła” i wejście w obszar śniegu, skał i niebiesko - zielonych jezior, a następnie wdrapanie się na znajdujący się przy Tongariro szczyt w sąsiedztwie czerwono - brunatnej gardzieli wygasłego /czasowo?/ krateru, i wspinanie się na górę w wulkanicznym pyle do kostek, jak po piaszczystych wydmach. Potem widok Tongariro w śnieżno - pasmowej dekoracji przy zachodzącym słońcu. Wejście w strefę Mordoru. W mojej ocenie podróżniczych przeżyć to oceniam trekking Tongariro jako „NAJPIĘKNIEJSZY JEDNODNIOWY TREKKING” życia. Już wtedy tak oceniłem i taka ocena pozostała w mojej pamięci.
    I tak mógłby jeszcze i jeszcze. . . .  
    Jurek (i Tomek) przygotowali fascynujący i indywidualny program wyprawy do AUS i NZ, wyjazd z nimi był dla mnie wspaniałą przygodą i „spełnieniem”.  Jeżeli chce się mieć zapełniony każdy dzień, a wieczór przyjmować jako zbawienie odpoczynku i uporządkowania całodniowych wrażeń, to wyjazd z ARSOBA TRAVEL  wszystko to zapewni.
    Trudno wszystko opisać, ale dla zainteresowanych „jak to wygląda” i co można zobaczyć, udostępniam „moje fotograficzne wspomnienie” z wyjazdu.
https://plus.google.com/photos/112926583640410435652/albums
Jurku i Tomku - dziękuję za wspólną przygodę i do zobaczenia na szlaku!
______________________________________________Stefan, Wrocław
    Dziś obejrzałem zdjęcia i filmy. Jeszcze jestem pod wrażeniem. Wszystko jest w porządku. Zdjęcia, filmy genialne. Nareszcie mogę pochwalić się znajomym, rodzinie gdzie byłem i co widziałem. Gdy oglądali moje zdjęcia, a mam ich ok. 30, to każdy wątpił czy aby na pewno byłem w Australii.
    Pomysł z certyfikatem i wygląd - miodzio. Miałem już okazję nie raz podziwiać całkowite zaćmienie, ale pierwszy raz mam taki dokument. Dobry pomysł. Jeszcze raz wielkie dzięki za imprezę i mam nadzieję do zobaczenia.
______________________________________________Maciek, Wronki